W samym sercu Krosna, pośród szumu palników i hipnotyzującego blasku, rozgrywa się spektakl stary jak cywilizacja. To tutaj, w Centrum Dziedzictwa Szkła, granica między surowym żywiołem a kunsztowną sztuką zaciera się w temperaturze przekraczającej tysiąc stopni Celsjusza.
Wszystko zaczyna się od oślepiającej jasności wnętrza pieca. To tam bezkształtna masa krzemionki przeobraża się w płynne złoto – plastyczną materię, która zdaje się pulsować własnym życiem. W rękach mistrzów hutnictwa ten niebezpieczny żywioł staje się jednak posłuszny. Widzimy proces przypominający precyzyjny balet: każdy ruch piszczelą, każde muśnięcie drewnianą formą i każde tchnienie rzemieślnika musi być wykonane w idealnym tempie. Tutaj sekunda zwłoki decyduje o tym, czy szkło zyska duszę, czy wróci do pieca jako stłuczka.
Obserwując ten proces z bliska, trudno oprzeć się wrażeniu uczestnictwa w czymś mistycznym. Patrzysz na rozżarzoną, niemal agresywną czerwień, która pod wpływem chłodniejszego powietrza i mistrzowskiego spokoju hutnika, w mgnieniu oka zastyga w kruchą, krystaliczną doskonałość. To moment, w którym rzemiosło staje się poezją, a ciężka praca rąk – delikatnym naczyniem zatrzymującym światło na wieczność.





























